Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi DAN z miasteczka Bochnia. Mam przejechane 4374.75 kilometrów w tym 1117.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.56 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy danwidlo.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
62.75 km 25.00 km teren
03:44 h 16.81 km/h:
Maks. pr.:78.30 km/h
Temperatura:23.0
HR max:180 ( 91%)
HR avg:149 ( 76%)
Podjazdy: m
Kalorie: 4830 kcal

Kamionna

Piątek, 8 maja 2009 · dodano: 09.05.2009 | Komentarze 0

Zapowiadał się piękny dzień. Po załatwieniu wszystkich ważnych i mniej ważnych spraw stwierdziłem, że warto pokusić się o zdobycie Kamionnej. Wyzwanie było nie małe. Jadąc asfaltem nie było by zabawy więc patrząc na wcześniej zakupioną mapkę wybrałem niebieski szlak. Będąc w mieście zaopatrzyłem się w nowe rękawiczki oraz plecaczek z bukłakiem (ciekawe jak się sprawdzi).
Początek trasy przebiegł dość sprawnie, (z jedną mokrą wywrotką) znanym odcinkiem szlaku przez Kamień Grzyb oraz Kamienie Brodzińskiego dotarłem do Rajbrotu. W pobliskim sklepie chwila przerwy na małe tankowanie i wzbogacenie poziomu cukru (Snickers + Mars). Teraz zaczęła się zabawa kawałek asfaltem i potem odbicie w lewo przejazd koło nowo wybudowanego orlika i stromo w górę. Szlak byłby całkiem fajny gdyby nie głębokie koleiny pozostawione przez crossy. Mniej więcej w połowie szlaku zaczęło ubywać mi powietrza w tylnym kole. Dobrze, że miałem ze sobą niezbędnik (pompkę, łatki itp.). Po demontażu nie stwierdziłem przebicia czy innego defektu, dobiłem koło na maksa i ruszyłem w dalszą drogę. Przez to całe zamieszanie z oponą pomyliłem trasy i zjechałem dość długi i stromy kawałek drogą prowadzącą do Rozdziela. Tutaj znowu przerwa na pompowanie koła. Kamionna już tuż, tuż po 30 minutowym podjeździe znalazłem się koło bacówki (oczywiście zamknięta). Tutaj mała przerwa na Snickersa. Po ponad 2 godzinach jazdy pary w nogach ubyło o 75%. Stwierdziłem, że zjadę do Żegociny specjalnym szlakiem rowerowym. Trasa niesamowicie trudna, a zarazem wymagająca. Pełno połamanych gałęzi, czasem drzew oraz dużo kamieni. Tutaj niestety moja czujność została uśpiona i wyglebiłem. Na szczęście nic się nie stało, ale gałąź, która leżała obok przeszła ślizgiem po kasku (szczęście, że nie trafiła w oko). Z Żegociny najlepszą opcją powrotu był asfalt. Niektóre podjazdy niesamowicie bolały, a w Nowym Wiśniczu mięśnie prawie całkowicie odmówiły współpracy.
Po prawie 4 godzinach będąc w domu cieszyłem się, że Kamionna została zdobyta! Plecak w 100% spełnił swoją rolę. W sumie wypiłem 3 litry wody wzbogaconej o Mg i zjadłem 2 batony :).


Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa lupal
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]