Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi DAN z miasteczka Bochnia. Mam przejechane 4374.75 kilometrów w tym 1117.00 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 20.56 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy danwidlo.bikestats.pl
Dane wyjazdu:
51.26 km 46.00 km teren
03:54 h 13.14 km/h:
Maks. pr.:62.10 km/h
Temperatura:12.0
HR max:190 ( 96%)
HR avg:167 ( 85%)
Podjazdy: m
Kalorie: 5909 kcal

Szczawnica MTB Mataton Mega

Sobota, 30 maja 2009 · dodano: 30.05.2009 | Komentarze 1

Oj się działo. Prognozy były marne na ten dzień. Wstając o 6.00 nie miałem zbytniej chęci wsiadania na rower i dymania 50 km w deszczu, śniegu i błocie po kolana. Jednak na miejscu okazało się że nie jest tak źle. Słonko czasem fajnie przygrzewało, a deszcz oszczędził wszystkich zawodników. To był mój pierwszy maraton w życiu! Tak więc nie obyło się bez nauki na błędach. Początek poszedł całkiem gładko asfaltowy odcinek dał szansę na znalezienie się na dość dogodnej pozycji. Na starcie tętno 145, po pierwszych kilku kilometrach plasowało się w granicach 180-190. Podjazd 12 km poszedł całkiem fajnie i zmęczenia jeszcze nie odczuwałem, potem zjazd i ból w łydkach. Niestety pech chciał, że na 19 km urwałem linkę od przedniej przerzutki. Myślałem że to już koniec na dziś ale po 15-20min udało się jakoś zblokować przerzutkę i ustawić na środkowej koronce. Dało się jechać jednak mocniejsze podjazdy trza było z buta napierdzielać a po prostej brakowało zębów. Generalnie trasa urozmaicona, niektóre zjazdy techniczne, trudne (błoto, kamienie, duże nachylenie). Najbardziej odczułem ostatnie 10 km. Tutaj pary już brakowało marzyłem o tym, żeby znaleźć się na mecie. Nade wszystko łańcuch blokował się cały czas o ramę. Na przedostatnim zjeździe po polanie zaliczyłem małą glebę (nie zauważyłem, że znajduje się tam coś w rodzaju rowu). Jednak na zawsze w mojej pamięci pozostanie asfaltowy odcinek dojazdu do mety, kiedy to zaparłem się i stwierdziłem że muszę dogonić i wyprzedzić kolesia w czarnym stroju. Musiało to zaj… wyglądać jak popylałem 45 km/h na średniej koronce. Ale szaleńczy pościg popłacił wyprzedziłem kolesia na 30-40m przed skrętem w prawo kierującym nas prosto w rzekę. Z oddali było słychać „…jedź prawą stroną…!” jednak w ferworze walki strony mi się troszkę pomieszały i zaliczyłem bardzo efektowne wodowanie praktycznie całościowe. Ale nie dałem się wytargałem rower zapodałem na ramię i sprint na wypłaszczenie żeby tylko kolo w czarnym stroju mnie nie wyprzedził. Plan został wykonany dojechałem wcześniej. Dałem z siebie chyba wszystko w każdym razie średnie tętno na poziomie 167 (85%) o czymś świadczy.

Mój wynik:
Czas: 03:54:22
W generalce: 120/294
W M2: 57/96


Na przyszłość będę już wiedział, że:

Po pierwsze jak mówią w serwisie, że pasowało by zmienić linkę to trzeba to zrobić!
Po drugie jak się kogoś wyprzedza to krzyczy się „LEWA!”, lub „PRAWA!”. Skąd wiem? Poinformował mnie o tym dość dobitnie pewien zawodnik chyba z M3 jak go brałem na podjeździe.



Kategoria Starty



Komentarze
sheep | 08:02 niedziela, 31 maja 2009 | linkuj No ładnie, ładnie. Widzę że byłbyś jeszcze wyżej. Ale co się odwlecze to nie uciecze - za miesiąc jest Krynica. Ja przed startem chciałem dojechać w 4:30 Myślę że mogłem to zrobić ale niestety spieprzyłem wszystko - i jak widzę raczej to ciąg zdarzeń już od poniedziałku + to co przed samym startem. Trochę kiszka.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa asiep
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]