Info
Więcej o mnie.
Znajomi
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Październik1 - 0
- 2012, Wrzesień2 - 0
- 2012, Sierpień13 - 0
- 2012, Lipiec7 - 0
- 2012, Styczeń2 - 0
- 2011, Maj2 - 1
- 2011, Kwiecień2 - 0
- 2011, Luty2 - 0
- 2010, Październik1 - 0
- 2010, Sierpień4 - 4
- 2010, Lipiec4 - 2
- 2010, Czerwiec11 - 0
- 2010, Maj9 - 2
- 2010, Kwiecień7 - 1
- 2010, Marzec3 - 0
- 2010, Styczeń2 - 0
- 2009, Wrzesień6 - 1
- 2009, Sierpień6 - 1
- 2009, Lipiec3 - 0
- 2009, Czerwiec9 - 1
- 2009, Maj11 - 5
- 2009, Kwiecień10 - 6
- 2009, Marzec4 - 0
Dane wyjazdu:
67.20 km
55.00 km teren
03:27 h
19.48 km/h:
Maks. pr.:49.90 km/h
Temperatura:
HR max:192 ( 97%)
HR avg:178 ( 90%)
Podjazdy: m
Kalorie:54190 kcal
Rower:Radon ZR Team Only
Powerade MTB Kraków
Niedziela, 30 sierpnia 2009 · dodano: 01.09.2009 | Komentarze 1
Zaczęła się szkoła i zaczyna brakować czasu nawet na to żeby zdać relację z maratonu w Krakowie. Jak tylko się odrobię to coś napiszę. Tymczasem wyniki muszą wystarczyć.Wreszcie zmusiłem się do napisania relacji. Dzień tego dnia zaczął się fajnie. Po śniadanku zapakowałem rower na dach mojego wehikułu i pojechałem na Błonia. Z rana było troszkę zimnawo, ale potem pogoda zrobiła się rewelacyjna. W sumie to niepotrzebnie straciłem 30 min stojąc w kolejce do rejestracji gdyż start miałem już opłacony i wystarczyło tylko sprawdzić czy chip działa. Była godzina 10:30 jak wjechałem do rynny i wykonałem telefon do Baranka. Jak się okazało zapomniał licznika i musiał się wrócić do domu (na starcie wylądował na końcu stawki więc stwierdziłem, że raczej się nie spotkamy). W sumie pozycja jaką zająłem nie była zadowalająca ale po 15 min zorientowałem się że nie jest tak źle. Pierwsze metry po Błoniach to walka o zajęcie jak najlepszej pozycji. Sam teren może nie jest trudny ale ciężko było przebić się w okolice uciekającego czoła gdy rower non-stop podskakiwał na nierównej trawie. Później troszkę asfaltu i wyprzedzania, cały czas piąłem się w górę. Po 15 min stwierdziłem, że trochę za szybko sobie jadę tętno 190, stwierdziłem trzeba się uspokoić bo później może być ciężko. Podjazd pod ZOO poszedł sprawnie i bez większych problemów. Największą frustracje budziły we mnie wąskie leśne ścieżki, gdzie wszyscy byli zmuszeni jechać jeden za drugim. Nie mówię już o jakiś większych podjazdach na których to przynajmniej dwóch czy trzech zawodników zawsze zmuszonych było poddać się sile grawitacji. Owocowało to dość przykrymi uwagami ze strony innych maratończyków (nie mówię już co działo się na zjazdach, kibice mieli wiele okazji do wysłuchania różnych wiązanek). Na trasie przewidziane były trzy barki. Na pierwszym się nie zatrzymywałem gdyż dogoniłem Edka Dańca z Bochni i jechaliśmy przez jakieś 8-10 km razem (siedziałem mu na kole). Potem jakoś udało mi się zebrać siły i odskoczyć. Wybrałem dobry moment na wyprzedzanie gdyż zaraz za mną na kolejnym podjeździe zrobił się straszny korek. Na drugim barku złapałem w rękę trochę suszonych owoców i kawałek arbuza. Trzeci barek uratował mnie przed odwodnieniem. I znów powtórzyła się sytuacja z Szczawnicy kiedy to na 10 km przed metą zaczęło brakować pary w nogach. Wiedziałem, że mogę jechać szybciej ale nogi już nie dawały rady. Na jakieś 6 km przed metą na zjeździe przesadziłem trochę z prędkością i o mały włos nie rozjechałem zawodnika przede mną. Uratował mnie dobry hamulec i dość miękka skarpa. Troszkę się porysowałem ale to nic, najgorsze było to, że złapał mnie skurcz w prawej łydce, który towarzyszył mi po samą metę. Gdy wjechałem na Błonie myślałem, że nikt nie odbierze mi 85 miejsca w M2 ale okazało się, że znalazł się jakiś kozak i na ostatnich 200-300m próbował mnie ścignąć, ale nie dał rady, miałem więcej siły.
W tym roku to już chyba ostatni maraton w moim wykonaniu ale kto wie o ile czas pozwoli może jakaś inna edycja, zobaczymy.
P.S.
Baranek gratuluje tylko 30 min straty i to z tak odległej pozycji na starcie. Aż się boję przyszłego sezonu.
Czas 3:27:33
M2 85/268 (2 DNF)
GEN 190/800 (4 DNF)

Kategoria Starty
Komentarze
sheep | 19:39 wtorek, 8 września 2009 | linkuj
Nic się nie bój. Nie będzie bolało :-) Ale Stary nawet nie wiesz ile czekałem na start :-) A na Brno mam zajebiste gumy.
Komentuj
